Swoboda wyboru — art. 3 Rzym I
W Unii Europejskiej prawo właściwe dla umów handlowych wyznacza rozporządzenie (WE) nr 593/2008, znane jako Rzym I. Sądy państw członkowskich stosują te same reguły kolizyjne, więc polski i niemiecki sąd powinny co do zasady dojść do tego samego wyniku. Punktem wyjścia jest swoboda stron: umowa podlega prawu wybranemu przez strony (art. 3 ust. 1). Wybrać można prawo dowolnego państwa — rozporządzenie stosuje się bez względu na to, czy wskazane prawo jest prawem państwa członkowskiego (art. 2) — i nie musi ono mieć żadnego związku z transakcją.
Wybór powinien być dokonany wyraźnie. Rozporządzenie akceptuje wprawdzie także wybór dorozumiany, który „w sposób jednoznaczny wynika z postanowień umowy lub okoliczności sprawy”, ale opieranie się na nim to proszenie się o spór przed sporem: zanim sąd zajmie się pieniędzmi, strony miesiącami kłócą się o to, jakie prawo w ogóle stosować. Strony mogą też w każdym czasie — również po zawarciu umowy, a nawet w trakcie procesu — umówić się na inne prawo (art. 3 ust. 2).
Brak klauzuli: czyje świadczenie, tego prawo — art. 4
Gdy umowa milczy, Rzym I wskazuje prawo za strony. Umowa sprzedaży towarów podlega prawu państwa, w którym siedzibę (rozporządzenie mówi o miejscu zwykłego pobytu) ma sprzedawca, a umowa o świadczenie usług — prawu państwa usługodawcy (art. 4 ust. 1 lit. a i b). Umowy nieobjęte katalogiem podlegają prawu strony spełniającej świadczenie charakterystyczne (art. 4 ust. 2). W praktyce: polski wykonawca czy dostawca „wnosi” do umowy prawo polskie, a niemiecki producent maszyn — prawo niemieckie. Umowy o roboty budowlane traktuje się na gruncie Rzym I co do zasady jako umowy o świadczenie usług.
Na tych regułach nie można jednak polegać w ciemno. Rozporządzenie zawiera klauzulę korekcyjną: jeżeli ze wszystkich okoliczności sprawy wyraźnie wynika, że umowa pozostaje w znacznie ściślejszym związku z innym państwem, stosuje się prawo tego państwa (art. 4 ust. 3). Przy robotach wykonywanych w całości w Niemczech, dla niemieckiego zamawiającego, według niemieckiej dokumentacji i niemieckich standardów technicznych, wynik przestaje być oczywisty. Ta niepewność — a nie sama treść reguł — jest głównym argumentem za jednoznaczną klauzulą.
Wybór prawa to nie wybór sądu
Częste nieporozumienie: „wybraliśmy prawo niemieckie, więc sądzimy się w Niemczech”. Nie — Rzym I w ogóle nie obejmuje umów o właściwość sądu ani zapisów na sąd polubowny (art. 1 ust. 2 lit. e). O tym, który sąd rozpozna spór, decyduje osobne rozporządzenie (UE) nr 1215/2012 (Bruksela I bis). Bez klauzuli jurysdykcyjnej pozywać można co do zasady przed sądy państwa pozwanego albo przed sąd miejsca wykonania zobowiązania — przy sprzedaży rzeczy ruchomych jest to miejsce ich dostawy, przy usługach miejsce ich świadczenia (art. 7 pkt 1). Strony mogą też uzgodnić właściwość sądów wybranego państwa (art. 25 ust. 1).
Klauzule potrafią się więc „rozjechać”: spór przed sądem niemieckim według prawa polskiego jest możliwy, ale oznacza dowodzenie treści obcego prawa, opinie i wyższe koszty po obu stronach. Dlatego klauzulę prawa i klauzulę sądu zgrywa się w jednym kierunku — prawo i sąd tego samego państwa, albo prawo plus arbitraż z ustaloną siedzibą. O tym, kiedy zapis na arbitraż w niemieckiej umowie jest skuteczny, piszemy w artykule o klauzuli arbitrażowej. Warto znać jeszcze jeden związek między tymi klauzulami: według motywu 12 preambuły Rzym I umowa przyznająca sądom jednego państwa wyłączną jurysdykcję jest jednym z czynników, które mogą przemawiać za dorozumianym wyborem prawa tego państwa.
Pułapka CISG: „prawo niemieckie” to także konwencja wiedeńska
Przy sprzedaży towarów między firmami z Polski i Niemiec obok Rzym I działa jeszcze jeden akt: Konwencja Narodów Zjednoczonych o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów (CISG). Stosuje się ją automatycznie, gdy strony mają siedziby w różnych państwach konwencyjnych (art. 1 ust. 1 lit. a CISG) — a stronami konwencji są i Niemcy (od 1991 r.), i Polska (od 1996 r.), łącznie blisko 100 państw.
Najczęstszy błąd w praktyce: przekonanie, że klauzula „umowa podlega prawu niemieckiemu” wyłącza konwencję. Jest dokładnie odwrotnie. W utrwalonym orzecznictwie niemieckim przyjmuje się, że wybór prawa niemieckiego obejmuje CISG, bo konwencja jest częścią niemieckiego porządku prawnego — tak samo jak częścią polskiego. Kto chce sprzedaż poddać wyłącznie kodeksowym przepisom BGB i HGB, musi wyłączyć konwencję wyraźnie (art. 6 CISG), na przykład formułą „z wyłączeniem Konwencji Narodów Zjednoczonych o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów”.
Czy wyłączać? To powinna być decyzja, nie odruch. Różnice bywają istotne — przykład: reklamacja wad. Według CISG kupujący traci uprawnienia, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o niezgodności towaru w rozsądnym terminie od jej wykrycia, najpóźniej w ciągu dwóch lat od wydania towaru (art. 39). Według czysto niemieckiego prawa przy sprzedaży obustronnie handlowej działa § 377 HGB: kupiec ma zbadać towar i zawiadomić o wadzie niezwłocznie, co w praktyce oznacza pojedyncze dni, a spóźniona reklamacja sprawia, że towar uchodzi za zaakceptowany. Dla kupującego reżim konwencji jest zwykle łagodniejszy, sprzedawcy częściej opłaca się surowszy § 377 HGB. Tę samą analizę warto zrobić dla odpowiedzialności odszkodowawczej i prawa do odstąpienia — wynik zależy od tego, po której stronie transakcji stoisz.
Czego klauzula nie zmieni: przepisy wymuszające — art. 9
Wybór prawa ma granice. Rzym I zastrzega pierwszeństwo tak zwanych przepisów wymuszających swoje zastosowanie — norm, których przestrzeganie jest dla państwa tak istotne, że stosuje się je bez względu na prawo właściwe dla umowy (art. 9). Praktyczny przykład z życia polskich firm: delegowanie pracowników. Niemiecka płaca minimalna obowiązuje pracodawców z siedzibą w kraju i za granicą wobec pracowników zatrudnionych w Niemczech (§ 20 MiLoG), to samo dotyczy warunków zatrudnienia z AEntG i składek do kasy urlopowej — klauzula „umowa podlega prawu polskiemu” niczego tu nie zmienia. Szerzej piszemy o tym w artykule o SOKA-BAU przy delegowaniu pracowników.
Podobne ograniczenia chronią konsumentów: wybór prawa nie może pozbawić konsumenta ochrony przyznanej mu przez przepisy państwa jego zwykłego pobytu, których nie można wyłączyć umową (art. 6 ust. 2). A gdy wszystkie elementy stanu faktycznego leżą w jednym państwie, wybór obcego prawa nie uchyla przepisów tego państwa, których nie można wyłączyć w drodze umowy (art. 3 ust. 3) — czysto krajowej umowy nie da się „wyprowadzić” spod krajowych przepisów bezwzględnie wiążących samą klauzulą.
Co obejmuje wybrane prawo — łącznie z przedawnieniem
Zakres tak zwanego statutu kontraktowego jest szeroki: wybrane prawo rządzi wykładnią umowy, wykonywaniem zobowiązań, skutkami ich niewykonania, sposobami wygaśnięcia zobowiązań oraz przedawnieniem i utratą praw wynikającą z upływu terminów (art. 12 ust. 1). Ostatni punkt bywa niedoceniany: wybierając prawo niemieckie, wybiera się także niemieckie terminy przedawnienia — standardowo trzy lata liczone od końca roku, z licznymi wyjątkami, które omawiamy w artykule o przedawnieniu roszczeń w Niemczech.
Forma umowy jest uregulowana liberalnie: wystarczy zachować wymogi prawa właściwego dla umowy albo prawa państwa, w którym ją zawarto (art. 11 ust. 1). Samą ważność klauzuli wyboru prawa ocenia się według prawa, które byłoby właściwe, gdyby klauzula była ważna (art. 10 ust. 1) — sporów o „błędne koło” rozporządzenie w ten sposób unika.
VOB/B, OWU i wojna formularzy
Dwa błędy praktyczne na koniec. Pierwszy: „skoro wybraliśmy prawo niemieckie, obowiązuje VOB/B”. Nie — VOB/B nie jest ustawą, tylko wzorcem umownym, który trzeba do umowy włączyć osobno. Wybór prawa niemieckiego daje kodeksowe przepisy BGB o umowie o dzieło i o roboty budowlane, nic ponadto. Kto chce rozliczać się według VOB/B, musi to wyraźnie napisać.
Drugi błąd: klauzula wyboru prawa schowana wyłącznie w ogólnych warunkach. Gdy obie strony posługują się własnymi wzorcami, a każdy wskazuje inne prawo — klasyczna wojna formularzy — klauzule mogą się wzajemnie znieść i spór wraca do reguł ustawowych z art. 4. Bezpieczniej umieścić wybór prawa w podpisywanym dokumencie umowy, nie tylko we wzorcu, i upewnić się, że druga strona nie „dokleiła” własnych warunków w potwierdzeniu zamówienia.
Klauzula prawa właściwego — lista kontrolna przed podpisem
Jedno prawo dla całej umowy, wskazane wyraźnie — bez formuł w rodzaju „odpowiednie przepisy europejskie”. Świadoma decyzja co do CISG: wyraźne wyłączenie albo celowe pozostawienie, w zależności od roli w transakcji. Klauzula jurysdykcyjna albo arbitrażowa zgrana z wybranym prawem w jedną stronę. Przy umowie dwujęzycznej wskazana wersja rozstrzygająca, a pojęcia prawne czytane przez pryzmat wybranego systemu. Wybór prawa w dokumencie głównym, nie tylko w OWU. I kontrola, czy potwierdzenie zamówienia drugiej strony nie odsyła do jej własnych warunków z inną klauzulą.
Najczęstsze pytania
Czy w umowie z niemieckim kontrahentem można wybrać prawo polskie?
Tak. Rzym I pozwala wybrać prawo dowolnego państwa i wybór ten wiąże także sąd niemiecki. Trzeba tylko pamiętać, że spór przed sądem w Niemczech według prawa polskiego oznacza dowodzenie treści obcego prawa i wyższe koszty.
Jakie prawo obowiązuje, gdy umowa nie zawiera klauzuli?
Sprzedaż towarów podlega prawu państwa sprzedawcy, a usługi prawu usługodawcy (art. 4 Rzym I). Sąd może jednak zastosować prawo innego państwa, jeżeli umowa pozostaje z nim w znacznie ściślejszym związku — wynik bywa trudny do przewidzenia.
Czy wybór prawa niemieckiego wyłącza konwencję CISG?
Nie. CISG jest częścią prawa niemieckiego i polskiego, więc zwykła klauzula wyboru prawa ją obejmuje. Wyłączenie musi być wyraźne, na przykład formułą „z wyłączeniem Konwencji NZ o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów”.
Czy klauzula wyboru prawa przesądza, który sąd rozpozna spór?
Nie. Jurysdykcję reguluje osobno rozporządzenie Bruksela I bis, a umowy o właściwość sądu są wyłączone z Rzym I. Potrzebna jest odrębna klauzula jurysdykcyjna albo arbitrażowa — najlepiej zgrana z wybranym prawem.
Czy wybierając prawo polskie, unikniemy niemieckiej płacy minimalnej przy delegowaniu?
Nie. Przepisy wymuszające swoje zastosowanie — jak § 20 MiLoG czy warunki z AEntG — obowiązują bez względu na prawo wybrane w umowie (art. 9 Rzym I).
Według jakiego prawa liczy się przedawnienie?
Według prawa wybranego dla umowy — statut kontraktowy obejmuje przedawnienie (art. 12 ust. 1 lit. d Rzym I). Wybór prawa niemieckiego oznacza więc niemieckie terminy przedawnienia.
Czy prawo właściwe można zmienić po zawarciu umowy?
Tak, strony mogą w każdym czasie poddać umowę innemu prawu (art. 3 ust. 2 Rzym I). Dla celów dowodowych zmianę warto ująć w pisemnym aneksie.
Omówienie oparte na rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 593/2008 (Rzym I) — w szczególności art. 1 ust. 2 lit. e, art. 2, 3, 4, 6, 9, 10, 11 i 12 oraz motywie 12 preambuły, rozporządzeniu (UE) nr 1215/2012 (Bruksela I bis) — art. 7 pkt 1 i art. 25 ust. 1, Konwencji NZ o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów (CISG) — art. 1, 6 i 39, a także na § 377 HGB i § 20 MiLoG. Stan prawny: lipiec 2026. Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady prawnej w indywidualnej sprawie.